Dziś Światowy Dzień Makaronu. Cokolwiek to oznacza w praktyce ;)
Dla mnie makaron to nie tylko pyszne włoskie pasty. To też wspomnienie z dzieciństwa o smaku zupy z tym specjałem robionym w domu przez obie moje Babcie.
Mimo, że w sklepach dostępne są najróżniejsze jego rodzaje- te "domowe" też- to jednak wykonany własnoręcznie jest niezastąpiony.
Nierówno pocięte nożem paski, miejscami grubszy, niż cała reszta. O specyficznej konsystencji po ugotowaniu.
Uwielbiam. Zwłaszcza do pomidorowej zupy, którą przygotowuję na kawałku wołowiny i skrzydełku. To właśnie wołowina była sekretem jej smaku, który tak dobrze pamiętam z dzieciństwa.

Makaron domowy
*proporcje są na oko, bo tak podała mi Babcia- "Na oko" :)
Ciasto powinno być elastyczne, nie powinno kleić się do rąk, więc proporcje należy sobie wymierzyć podczas
wyrabiania.
2 jaja (mogą być cztery, wówczas dodajemy więcej mąki)
ok. 300 g mąki
1 łyżeczka soli
odrobina mleka lub wody do rozrzedzenia ciasta
Wszystkie składniki umieścić w dużej misce i wyrabiać rękami.
Ciasto na początku będzie kleić się do rąk, ale trzeba wyrabiać je dość długo dodając powoli mąki, aż przestanie się kleić i utworzy jednolitą, elastyczną masę.
Masę przekroić na pół i jedną z nich rozwałkować na cienki placek na omączonym blacie.
Placek posypać mąką, rozetrzeć ją delikatnie. (roztarcie powinno mieć odgłos "szurania")
Zostawić placek do przeschnięcia.
Pokroić dużym i ostrym nożem na cienkie paski.
Paski przekroić na krótsze i ułożyć na omączonej ściereczce do wyschnięcia.
Czynność powtórzyć z drugim plackiem.
Taka ilość makaronu starcza mi na 5 solidnych porcji zupy.
Smacznego!



Piękne! To jedyne słowo jakie mi teraz przychodzi do głowy, gdy podziwiam zdjęcia, makaron, wszystko!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Franio jak wcina makaron:) Nie dziwie mu sie. Taki domowy jest zawsze naj! Moja Babcia zawsze robila do niedzielnego rosolu.
OdpowiedzUsuńCudne te zdjecia! Te miseczki...ach!:)
Sciskam!
Kochana ubieglas mnie! Robie przymiarki do makaronu od czasow gnocii....
OdpowiedzUsuńBrawo! Pysznie wyglada zupa Twa. A Laura tak jak i Fanek wciaga makaron jak leci :)
Moja droga! Mistrzostwo!!! Po prostu mistrzostwo!
OdpowiedzUsuńI jak pięknie sfotografowane!
Choć dla mnie pomidorowa to tylko z lanym ciastem albo ryżem ;-) Ale taki domowy makaron, znakomity, przygotowywała moja Babcia - najbardziej lubiłam ten najszerszy, z zającem z śmietanie i z buraczkami :-) Ach!
No to mi przypomniałaś dzieciństwo :). Moja mama też robiła makaron, a rozwałkowane ciasto wkładała do takiej fajnej maszynki, z której wyłaziły szerokie nitki :). Był przepyszny! Muszę ją podpytać o przepis :).
OdpowiedzUsuńA pomidorowa to jedna z moich ulubionych zup, ale zawsze ją robię na rosole, który oczywiście musi być z dodatkiem wołowiny :).
Kucharnio, dziękuję :)bardzo mi miło!
OdpowiedzUsuńAga, Franio uwielbia makaron. Jak chyba większość dzieci. a ten szczególnie mu przypadł do gustu ;))
Eljotynko, rób kochana, bo taki makaron, to sama pychota :) a za te gnocchi to "szacun" ;)
maggie, dziękuję :D ja też lubię z lanymi kluskami i ryżem, mniam!
alucha, niestety nie mam maszynki, więc nożem ciachałam pasek po pasku. trochę bolą ręce pod koniec, ale i tak się opłacało :) no i pomidorowa oczywiście na rosole, ale nie drobiowym, tylko właśnie z wołowiną.
miłego dnia, drogie Panie!
Makaron pycha, zupa odlotowa, zdjęcia magia. :-)
OdpowiedzUsuńpmarkow :)))) jesteś moim osobistym testerem ;)
OdpowiedzUsuńProste i piekne ;))
OdpowiedzUsuńA dlaczego nie ma mozliwosci obserwowania bloga ?
miss_coco (belgia od kuchni): dziękuję i witam!
OdpowiedzUsuńJest możliwość na samym dole strony. jeśli nie widać, to trzeba przeładować stronę,też dziś miałam z tym problem u kogoś :) zapraszam i dziękuję za odwiedziny :)
A,ja chyba przegapiłam ten zacny dzień;/ale makarony i tak uwielbiam!domowy to już szczyt marzeń,też lubię grubo pocięty,trochę nierówny-idealny;)pozdrawiam M.
OdpowiedzUsuńMonisia, ja zupełnie przypadkiem się wstrzeliłam w ten dzień z makaronem ;) pozdrawiam również :))
OdpowiedzUsuńMakaron robiła moja mama, zawsze podziwiałam ją za cierpliwość, ja nie podtrzymuję tej tradycji a szkoda. Z chęcią natomiast czytam takie posty jak Twój, o domowych makaronach.
OdpowiedzUsuńIvka, moja mama nie robiła, ja nie zawsze mam czas i szczerze mówiąc nie zawsze mam chęć, ale zrobienie raz na jakiś czas makaronu z babcinego przepisu to prawdziwy rarytas :)
OdpowiedzUsuń