wtorek, 8 marca 2011

Dzień Kobiet


Była u mnie dzisiaj L. Na babskich pogaduchach, białym winku i sałatce. Sałatkę zrobiłam z liści świeżego szpinaku, dressingu (tu jest przepis), z tym, że zamiast soku z pomarańczy dodałam sok z cytryny i dałam trochę więcej oliwy. Do tego starłam odrobinę parmezanu, uprażyłam garść orzeszków pini i usmażyłam grzanki pokrojone w kostkę, posypane solą i suszonymi ziołami. Całość zmieszałam z liśćmi szpinaku. I tak miło było. Posiedzieć i pogadać.

Kiedyś nie rozumiałam tego dnia... Dnia Kobiet. Niezbyt rozumiałam też same kobiety. Biegałam z chłopakami po drzewach i płotach jako dziecko, a jako nastolatka miałam głównie kolegów. Świat mężczyzn był dla mnie bardziej konkretny i zrozumiały, a problemy załatwiało się prosto i szybko, bez zbędnych fochów.
Dość późno zaczęłam rozumieć ten kobiecy świat i przekonywać się do niego aż w pewnym momencie dojrzałam do myśli, że dla kobiety druga kobieta jest bardzo ważna. Że żaden mężczyzna (z całą sympatią dla mężczyzn) nie jest w stanie tej kobiety zastąpić. Że kobiety RAZEM to siła, która potrafi wiele zdziałać. Dlatego z pełną świadomością i szczerością- życzę Wam Kobietki wszystkiego dobrego :)

I dla Was dziś ode mnie, zamiast jedzenia- kwiaty!

PS. Mimo wszystko nadal w większości przypadków denerwują mnie kobiety za kierownicą, ale nic już na to nie jestem w stanie poradzić i chyba nie jestem w tym odosobniona ;-)

Miłego wieczoru!

3 komentarze:

  1. Oglądam sobie Twój blog i postanowiłam nwyrazić tu moje uznanie dla zdjęc, potraw i całości :) Wpis lodówkowy szczególnie fajowy!

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ania, dziękuję! Może masz ochotę dołączyć do poczty pantoflowej i zamieścić swój post o lodówce? ;)
    PS. Ja jestem z Gdyni :)))

    Pozdrawiam Cię równie ciepło!

    OdpowiedzUsuń