piątek, 11 marca 2011
Tea time jednoczy...
W moim rodzinnym domu, jako nastolatka byłam notorycznie namawiana do picia wspólnej, rodzinnej, poobiedniej herbatki. Argument był konkretny: "herbata jednoczy". I kropka. Kto próbował się wymigać był automatycznie posądzony o niechęć do jednoczenia się ;-) Podchodziłam do tego zwyczaju z lekko ironicznym uśmieszkiem, ale dla dobra sprawy poddawałam się temu weekendowemu rytuałowi.
Jednak czas rozprawił się z moim uśmieszkiem i zaczęło mi się to nawet podobać, więc czasami urządzam tea time w swoim własnym domu. Herbata- zwykle Earl Gray, chociaż ostatnio odkryłam zabójczo dobre Mighty Leaf z serii Organic ( większość tych herbat jest świetna, a za 'Organic Mint' dam się pokroić), do tego ciacho, czasami jakaś wspólna gra... i zjednoczenie rodzinne gotowe. Muszę przyznać, że to działa :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Uwielbiam wszystko na Twoich zdjęciach, od ciastek, po cukierniczkę, filiżankę, i tą cudowną klepsydrę:) U mnie w rodzinnym domy popołudniowe kawy/herbaty są do dzisiaj. Najczęściej mój tata robi kawę z pianką dla wszystkich...lubię ten zwyczaj, mimo, że już od dawna nie mam okazji brać w nim za często udziału. Serdeczności i udanego weekendu!
OdpowiedzUsuń:) Dziękuję! Ja też nie mam okazji często brać udziału w herbatkach u moich rodziców, więc przeniosłam je na swój grunt ;) (tak, jak i cukierniczkę i klepsydrę :)) udanego weekendu! W Warszawie na szczęście słońce :D
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiam herbatkę :) Wycisza mnie i daje uczucie spokoju. Najchętniej pod kocykiem z książką w ręku... szkoda tylko,że ostatnio nie mam na to czasu :/
OdpowiedzUsuń@Eljotynka: nie daj się! Musisz mieć czas dla siebie :)
OdpowiedzUsuńJaka wspaniała srebrna zastawa!!!
OdpowiedzUsuńEmma: starocie wyciągnięte od mamy :)
OdpowiedzUsuń