Wygląda jak sernik? To nie sernik, to szarlotka z kremem francuskim. Jest słodka, jabłkowo korzenna a zarazem lekko kremowa na kruchym, maślanym cieście. Pyszna!
Dzięki tej szarlotce pokochałam pieczenie. A już myślałam, że nie dam się przekonać, że robienie ciasta z przepisu może być równie fascynujące, co improwizacja przy przygotowywaniu dań nie- deserowych ;)
Znalazłam ją na Trufli i zrobiłam dwa razy w przeciągu dwóch dni. Jedną zjedliśmy w domu, drugą zabrałam do pracy. Przepis Patrycji delikatnie zmodyfikowałam dodając kilku korzennych przypraw do jabłek.
Szarlotka z kremem francuskim
(źródło: zmodyfikowany przepis z http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/2011/03/szarlotka-z-kremem-francuskim-przepisy.html)
Krem:
1 1/2 szkl. mleka
150 g cukru
ziarenka z jednej laski wanilii
100g masła
3 żółtka
imbiru na czubku noża
odrobina soli
50g mąki pszennej lub orkiszowej (ja użyłam pół na pół)
kurkumy na czubku noża
Mleko, masło, cukier, wanilię i żółtka umieścić w rondelku, podgrzewać na małym ogniu, wciąż mieszając trzepaczką balonową, aż masło się rozpuści. Dodać imbir i sól, wymieszać.
Rondelek zdjąć z ognia, dodać mąkę, wymieszać trzepaczką. Dodać kurkumę, rondelek ponownie postawić na ogniu i wciąż mieszając gotować na średnim ogniu, aż krem zgęstnieje. Odstawić do przestudzenia, mieszając od czasu do czasu. W tym czasie przygotować spód.
Spód:
2 żółtka
100g cukru pudru
150g chłodnego masła
1 szczypta imbiru
1 szczypta soli
300g mąki pszennej lub orkiszowej
1 łyżka kwaśnej śmietany (opcjonalnie)
kurkumy na czubku noża
Wszystkie składniki zmiksować, a następnie zagnieść ciasto. Piekarnik nagrzać do 170 stopni. Blachę do ciasta (ok. 27 cm średnicy) wysmarować masłem i wyłożyć pergaminem. Ciastem wykleić spód i boki formy. Piec ok 10- 15 min. aż będzie lekko złote. W tym czasie przygotować jabłka.
Jabłka obrać i skroić w cieniutkie plasterki i włożyć do miski. Dodać płaską łyżeczkę cukru migdałowego, pół łyżeczki imbiru, szczyptę cynamonu i szczyptę kardamonu. Jabłka wymieszać i odstawić na chwilę.
Podpieczone na złoto ciasto wyjąć z piekarnika, rozłożyć na nim równomiernie jabłka, a na nie wyłożyć krem, który powinien już być przestygnięty.
Piec w temperaturze 170 stopni ok. 50 minut.
Smacznego!
![]() | |
| All Images (c) zielonomi.blogspot.com |





Patrycja kusiła a teraz Ty...no i mam teraz lecieć kupować jabłka?:)
OdpowiedzUsuńA wogóle to świetne zdjęcia!
A Ty wiesz,że wczoraj przechodząc obok straganu z jabłkami pomyślałam "a może upiekę szarlotkę".
OdpowiedzUsuńTo może upiekę ;)
Smakowicie :)
@Agnieszka: kup koniecznie! :-) Nie kuszą bez powodu ;)
OdpowiedzUsuń@Eljotynka: Piecz kochana, ja się zabieram za kolejne ciacha :))
Ja nabyłam zestaw do przygotowania creme brulee i to będzie najbliższy debiut "słodyczowy" ;)
OdpowiedzUsuńHahah :) no popatrz- my mamy już składniki z Zuzką i zbieramy się od zeszłego tygodnia do zrobienia creme brulee :)))
OdpowiedzUsuńŚcigamy się? :D albo zróbmy tego samego dnia ;)
OdpowiedzUsuńZróbmy tego samego dnia! :)))
OdpowiedzUsuńZróbmy czy wrzućmy na nasze blogi? Jako dzień creme brulee :)
OdpowiedzUsuńDziewczyny, to ja czekam na Wasze creme brulee:):)
OdpowiedzUsuńAga dołącz się!
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością:) I'm in :)
OdpowiedzUsuńTo kiedy robimy blogowy dzień creme brulee? :))
OdpowiedzUsuńBlogowy, to dużo powiedziane, chyba, że Agnieszka u siebie rozgłosi. Ona jest very popular :) wtedy może się nas więcej zbierze :)
OdpowiedzUsuńProponuję piątek 15-go kwietnia wrzucić posty z creme brulee. Co Wy na to?
OdpowiedzUsuńJa jestem za :)) jeśli będzie u Ciebie na blogu, u mnie i u Agi, to już jest blogowy dzień :)
OdpowiedzUsuńJa też jestem za 15stym:) a i rozgłaszać to nie będe bo primo to ja raczkuję w blogowym świecie a secundo, to nasz dzień i już;) jestem ciekawa jakie przepisy wybierzecie:)
OdpowiedzUsuń"raczkuję" - no ja Cię proszę ;)))
OdpowiedzUsuńok, zatem kto będzie chciał, to się dołączy. ja przepis już mam od 2 tygodni. Nie wiem, czy dobry (jeszcze nie próbowałam), ale za to uroczy ;) No to jesteśmy umówione.
Ja mam dwa przepisy... i zastanawiam się piec w kąpieli wodnej czy normalnie oraz klasyczne czy smakowe... ehh te dylematy kulinarne ;)
OdpowiedzUsuńjak się ogarnę trochę to też wybiorę się na "spacer" po przepisach:) Miłego weekendu dla Was!
OdpowiedzUsuńto musi być przepyszne połączenie!
OdpowiedzUsuńHej dziewczęta ;) jak przygotowania do naszego dnia? Synchronizujemy zegarki?
OdpowiedzUsuńDziewczyny, muszę sie wypisać z naszego creme brulee'owego dnia. Niespodziewanie mam bardzo trudne dni teraz. Może innym razem do Was dołączę...
OdpowiedzUsuńUściski!
ja niestety też przekładam na przyszły tydzień :(
OdpowiedzUsuńJuż dawno nie patszyłam na bloga. I tyle się zmieniło. Czekam na kolejne pszepisy na: Zielono mi,Za garami,Owieca.
OdpowiedzUsuńFajny filmik o wojnie na pomidory i o rosnącym pomidorze. :]
OdpowiedzUsuń