wtorek, 15 listopada 2011

Nadziewane kwiaty cukinii w cieście





Polowałam na nie od czasu postu Agnieszki. Ścigałam panów na bazarach, ale niestety w sierpniu było już za późno na krajowe kwiaty cukinii.
Dwa tygodnie temu znalazłam je na bazarku prawie pod domem. Leżały sobie jak gdyby nigdy nic. W październiku. Sprowadzone z Włoch :)

Wrażenia?
...
Są mięsiste i rozpływają się w ustach.
Są piękne i naprawdę robią wrażenie.

Mam ochotę na 1000 różnych kombinacji nadzienia.
Dziś to, które robiłam przygotowując kwiaty po raz pierwszy.



Kwiaty cukinii nadziewane serem i cukinią

Kwiaty cukinii (ok 10 sztuk)
cukinia (użyłam tych małych z kwiatów)
1 mała cebulka
1 ząbek czosnku
ser kozi
mozarella
ricotta (nie jest konieczna)
sól
pieprz
chilli w płatkach

Ciasto

2 jajka 
mąka (ok 4 łyżek)
mleko do rozrzedzenia ciasta
sól 
pieprz

Kwiaty umyć, delikatnie osuszyć i odłożyć do wyschnięcia.
Przygotować ciasto:
Wymieszać składniki łyżką. Ciasto powinno mieć konsystencję rzadkiej śmietany tak, aby lekko oblepiało kwiaty po zanurzeniu.
Przygotować nadzienie:
Małe cukinie skroić w cienkie paski.
Do rondelka na rozgrzaną oliwę wrzucić drobno pokrojoną  cebulkę i po chwili ząbek czosnku. Lekko zeszklić, dodać pokrojone cukinie, sól, pieprz, płatki chilli (szczyptę)
całość mieszać, aż cukinie lekko zmiękną.
Po lekkim ostygnięciu dodać mozarellę, rocottę i ser kozi (w dowolnych proporcjach) i bardzo delikatnie zamknąć kwiaty.
Zamoczyć w cieście i położyć na rozgrzanej oliwie na patelni.
Smażyć z dwóch stron aż się zarumienią.

Smacznego!









14 komentarzy:

  1. Nie wpadłam bym na to aby nadziać te kwiaty, wydają się zbyt delikatne.
    Chętnie bym spróbowała! Nie jadłam jeszcze kwiatów! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają pięknie! O jedzeniu tych kwiatów przeczytałam niedawno w książce "Lunch w Paryżu" i się zdziwiłam, że można je konsumować :). Fajnie, że teraz jeszcze można je kupić - chyba warto się pokusić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eljotynka, nie są właśnie aż tak delikatne i sokojnie można nadziać. Później nadziewałam jeszcze pomidorami z czosnkiem, bazylią i mozarellą i były jeszcze lepsze :)
    Alucha, ja też się zdziwiłam jak rzeczytałam o tym u Agnieszki i strasznie mnie to zaintrygowało. oj warto, warto... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super sa, nie?:) Podoba mi sie Twoj pomysl na nadzienie. Do zapamietania na nastepny rok bo do nas nie sprowadzaja ich z Wloch;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnieszko super, dziękuję :) no widzisz, wysłałabym Ci, ale może być kiepsko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och och och!
    Cudne. Mówisz, że są gdzieś na bazarkach i leżą sobie jakby nigdy nic? Czyli może kiedyś jakby nigdy nic je spotkam? A jak nie to poczekam aż znów będzie u nas na nie sezon :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Yba, zdarza się, ale "mój" bazarek jest specyficzny ;) musisz szukać w takich miejscach, gdzie wiesz, że ktoś ma sprowadzane owoce i warzywa :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pyszności :) Jestem pierwszy raz na twoim blogu ale na pewno będę zaglądać tu częściej ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzisiaj Tu trafilam...dopiero!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Julio, miło mi :)
    Agnieszko, witaj i tu zatem :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda przepięknie i bardzo smacznie. Aż chciałoby się spróbować... .
    Szczęściara z Ciebie, nie dość, że dobrze przyrządziłaś to jeszcze spróbowałaś;).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdrowych, Spokojnych Świąt! Spędzonych z Rodziną, z Przyjaciółmi. Wszystkiego co najlepsze, piękne:)

    OdpowiedzUsuń