środa, 26 stycznia 2011
A Qiuche!
Poprawia kiepski nastrój i można się przy nim wyżyć. Wypiekam ciasto, dodaję nadzienie i mogę kombinować ile dusza zapragnie, bo nadzienie to kwestia bardzo elastyczna. Warzywa i mięsa w różnej postaci zalane jajkiem i śmietaną.
To danie pochodzi z Lotaryngii ale ja pierwszy raz jadłam Quiche u Ewy. I w związku z tym nie wiem jak dokładnie powinien smakować, ale ten, który jadłam był pycha, więc poprosiłam o przepis i stworzyłam na tej podstawie własną wariację.
Mój quiche pachnie porem, czosnkiem i podwędzaną szynką.
Jeśli chodzi o ciasto to... ja robię na francuskim, bo takie mi smakuje, chociaż teoretycznie powinien być na kruchym. W dodatku absolutnie nie robię francuskiego sama, tylko kupuję w markecie, bo tak jest szybciej i wcale nie gorzej, tylko trzeba wybrać dla siebie najlepsze. Staram się trzymać kilka opakowań w zamrażarce, bo nadają się również do przygotowania szybkiego deseru.
Quiche
3 grubaśne pory
3 ząbki czosnku
szynka hiszpańska
duży kubek śmietany 18%
2 jajka
pieprz, sól
ciasto francuskie
Por poddusić z czosnkiem i przyprawami. Szynkę hiszpańską podsmażyć na maśle i dodać do nadzienia. Gdy wszystko będzie miękkie wbić 2 jajka i dodać kubek śmietany.
Ciastem wyłożyć naczynie do tarty i upiec. (20 min. ok. 180 stopni) aż się zarumieni. Na zarumienione ciasto wyłożyć farsz i piec ok 40 minut.
Podać zaraz po wyjęciu z piekarnika.
(dzięki Ewuu ;) )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Jakoś inaczej wychodzi to Twoje nadzienie... moje takie papkowate bardziej.... ale to pewnie kwestia ilości pora i szpinaku ;)
OdpowiedzUsuńkwestia ilości i rozdrobnienia. poza tym u Ciebie ten szpinak zmienił konsystencję :)
OdpowiedzUsuń