niedziela, 30 stycznia 2011

Zupa, która rozgrzewa duszę



Uwielbiam rosół. Jest jak lekarstwo na choroby i smutki. Im więcej serca wkładam w jego przygotowanie, tym jest lepszy. Pastwię się nad nim, próbuję, doprawiam, gotuję, znów próbuję... chodzę wokół niego nieustannie sprawdzając, czy osiągnął już smak, który mnie satysfakcjonuje. Parę lat zajęło mi kombinowanie z proporcjami, mięsem, ilością dodanej włoszczyzny, rodzajem przypraw aż osiągnęłam efekt, z którego nareszcie jestem zadowolona.

Rosół

1 średni kurczak
mały kawałek wołowiny z kością
2 średnie pietruszki
1 seler
5 średnich marchewek
1 ząbek czosnku
1 cebula
natka pietruszki
4 ziarna ziela angielskiego
3 średnie liście laurowe
5 ziaren czarnego pieprzu
sól morska
2 szczypty vegety
szczypta kurkumy
szczypta pieprzu cayenne


Kurczaka najlepiej wybrać z hodowli ekologicznej, lub z innego sprawdzonego źródła. Te karmione naturalnymi paszami bez dodatku antybiotyków są nie tylko lepsze w smaku, ale też podczas gotowania wydzielają o wiele przyjemniejszy zapach, niż te z supermarketów.

Mięso należy dokładnie umyć i włożyć do wielkiego garnka z zimną wodą. Gdy woda zacznie się lekko gotować dodać sól, obrany czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i czarny pieprz.
Gdy mięso będzie już prawie miękkie dodać obraną i umytą włoszczyznę i gotować na małym ogniu aż warzywa zmiękną.
Zupa powinna się gotować delikatnie, tak aby nie wrzała. Pośpiech tu nie pomoże, bo rosół musi być klarowny a taki efekt uzyskamy tylko wtedy, gdy od początku będzie lekko bulgotać zamiast wrzeć.
Gdy warzywa będą miękkie, rosół powinien już tylko "pyrkać". Dodać kurkumę i pieprz cayenne, szczyptę vegety i sól, jeśli jeszcze zupa wydaje się za mało słona.
Po godzinie powinien być gotowy. Wówczas należy przelać go przez sito. Gotowy rosół to taki, który ma ładny kolor, jest esencjonalny, dostatecznie słony, lekko pikantny i klarowny.


Smacznego!

7 komentarzy:

  1. yhhhhh muszę w końcu kiedyś stawić czoła temu wyzwaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana, wiele rosołu upłynęło, zanim przestałam się wkurzać przy jedzeniu, że coś jest nie tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepszy rosół ever!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. juz kupilam kurczaka i wołowine. w niedziele bedzie na Amoska urodzinowy obiad :D

    OdpowiedzUsuń
  5. to wyhamuj z cayenne, bo może być dla niego za pikantny (?) :*

    OdpowiedzUsuń
  6. to nie dla niego, tylko dla dziadków :) ale Amos lui troche pikantne ;)

    OdpowiedzUsuń