wtorek, 10 maja 2011

Sałata na słodko z pikantnym sosem vinegrette



Wczoraj w Warszawie nastał pierwszy naprawdę ciepły dzień. A ciepły dzień plus zmęcznie równa się lekki posiłek. Nie ma dla mnie innej opcji. W drodze do domu wymarzyłam sobie sałatę, jakiej jeszcze nie jadłam. Myślałam o tym jak miałaby wyglądać, ale dopiero na bazarze podczas zakupów zdecydowałam ostatecznie o jej składnikach.
Finalny smak zawdzięcza w dużej mierze oliwie przygotowanej przeze mnie parę miesięcy temu. Samą oliwę dostałam od znajomego tunezyjczyka, który ma własną plantację oliwek. Jest o niebo lepsza od tych kupnych. Część z niej odlałam do małej butelki, w której wcześniej umieściłam dwa ząbki czosnku, papryczkę chilli i gałązkę rozmarynu. Jest rewelacyjna.
Jeśli nie macie własnej, aromatyzowanej oliwy, to skorzystajcie z kupnej z zanurzoną w niej papryczką chilli. Chodzi przede wszystkim o to, żeby była pikantna.
Efekt połączenia jej z owocami jest zaskakująco dobry. Czyli dokładnie taki, o jaki mi chodziło :-)



Sałata z mango, pomarańczą i pikantnym sosem vinegrette



  • 1 mała rzymska sałata
  • rucola (ok 3/4 standardowego opakowania)
  • 1/2 dużego mango, lub całe małe
  • 1 pomarańcza
  • kilka suszonych śliwek kaliformijskich
  • kiełki brokuła


sos: 
  • 1/2 soku z cytryny
  • oliwa aromatyzowana chilli i czosnkiem (w ilości minimalnie większej, niż sok z cytryny) 
  • sól morska 
  • pieprz 
  • 1 papryczka chilli średniej wielkości (jest mniej ostra, niż te zupełnie malutkie) 
  • łyżeczka miodu
Wszystkie składniki sosu wymieszać w kubku i dodać pokrojoną w kostkę papryczkę

Na talerzu ułożyć sałatę rzymską pokrojoną w cienkie paski a na niej rucolę.
Mango i pomarańczę pokroić w kostkę i ułożyć na sałacie i rucoli. Dodać kilka suszonych śliwek.
Całość polać przygotowanym wcześniej sosem i posypać kiełkami.

Smacznego!


4 komentarze:

  1. jakie fajne malowidla na kamykach!!:) sałata pyszności...a oliwy takiej praaawdziwej po cichu zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ja też sobie zazdroszczę, bo została mi już tylko ta aromatyzowana. sama poszła już jakiś czas temu. a była naprawdę dobra. taka, którą ten człowiek robi dla swojej rodziny a nie na sprzedaż.
    a kamyki- dziabię sobie czasami zwierzątka celem odprężenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, masz talent, nie tylko kulinarny. Te kamyczki są śliczne. Dopracowane malowidła. Gdy syn mnie prosi o namalowanie czegoś od razu się czerwienię, a mąż uśmiecha się głupio;) Kiedyś prawie spadł z fotela, gdy syn pokazał co mamusia mu narysowała. Chciałam dobrze;)a że nie umiem...
    Teraz wiedzą, że mogę odrysować coś, a o konkret do tatusia:)
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  4. JaKa dzięki wielkie! Ale one nie są dopracowane wcale. Ot takie maziaje :-) ale cieszę się, że się podobają :))
    A jak ktoś spada z fotela widząc co zrobiłaś, to znaczy, że masz talent, tylko trzeba go obrócić w odpowiednią stronę ;-)
    miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń